Dzieci z domu dziecka

Niedosyć, że nie chcą ich właśni rodzice, to jeszcze społeczeństwo ich odrzuca. Uważają, że dzieci z domu dziecka muszą być złe, zniszczone już od początku. Łatwo tak mówić nawet nie znając tych dzieci. Większość z nich to niewinne małe istotki. Porzucone, pozbawione miłości, samotne. Jedyne ciepło, jakie otrzymują to dobroć swoich wychowawców w domu dziecka. Nic więcej nie mają oprócz tych czterech ścian dzielonych z kilkoma innymi dziećmi. Zamknięte w sobie, nieszczęśliwe, smutne. Nie jest im łatwo żyć. Może dlatego tak często się zdarza, że zbaczają na złą drogę, jeśli nikt nie powstrzyma ich w porę, nie wpoi wartości, nie nazwie co dobre, a co złe. Jak trudne musi być życie bez rodziny. Bez ciepła mamy, bez miłości, bez silnej ręki taty. Dusza miota się po świecie szukając swojego miejsca. Te dzieci przez całe życie marzą, żeby je ktoś pokochał, okazał swoją miłość, przytulił i zaopiekował się. Łatwo jest je zranić, są wrażliwe i uczuciowe. Najlepiej sytuacje tych dzieciaków rozumieją ci, którzy sami wychowali się w domu dziecka. Wiedzą, co to znaczy tam być, co się przeżywa. I chyba to oni najczęściej, choć nie tylko decydują się na adopcję. Chcą uszczęśliwić chociaż jedno dziecko Mój nauczyciel powiedział kiedyś do kolegi, który przeszkadzał w prowadzeniu lekcji "Uspokój się, bo cię wyprowadze. Dosyć się naoglądałem psycholów (?! Jakoś tak powiedział, nie mogę sobie dokładnie przypomnieć przyp. autora) w domu dziecka. I to ma być tolerancja? Dlaczego zamiast pomagać krzywdzimy? Łatwiej jest osądzać, krytykować niż pomagać, bo to drugie wymaga więcej wysiłku, a nasze społeczeństwo jest leniwe

international calling card - meble brw - roll up - Samo Życie - Projekty domów - Hi End - Gry dla dzieci - www.riv.pl - Darłówko - kredyty refinansowe - stomatolog warszawa - wyposażenie łazienek - tani kredyt mieszkaniowy - Katalog stron - BearShare